Podręcznik

Ewa Landowska, fragment Wstępu:

Wszystko zaczęło się od przedwojennych zeszytów Zosi, odnalezionych przeze mnie na krakowskim targu staroci. Niepozorne, z dość niezdarnie wykreślonymi literkami, ale za to z lat 1931–1933, z nadrukowaną na okładce nazwą przedmiotu „Kaligrafja polska” (pisownia oryginalna). Pięć zeszytów uczennicy, która w pierwszym z nich uczy się dopiero, jeszcze ołówkiem, stawiać elementy liter, tj. owale i laseczki, w kolejnych kreśli pojedyncze litery, już stalówką o coraz smuklejszych i coraz bardziej wyrafinowanych kształtach, aż po ostatni zeszyt, w którym Zosia, dwa lata później, kaligrafuje już całe zdania literami przypominającymi w swej konstrukcji kursywę angielską. Były też kartki i listy z pierwszej połowy XX wieku, które zawsze budzą niedające spokoju pytanie: „dlaczego ludzie kiedyś pisali piękniej? Co takiego stało się, że nie potrafimy dziś pisać ładnie i czytelnie?”. Sama przez dość długi czas obwiniałam za ten stan rzeczy porzucenie stalówki maczanej w kałamarzu na rzecz długopisu i to właśnie długopis – skądinąd świetny, moim zdaniem, wynalazek – uczyniłam kozłem ofiarnym historii piśmiennictwa.

Nie dawał mi jednak spokoju fakt, iż osoby starsze nawet długopisem potrafiły kreślić ładne kształty liter, a ich charakter pisma pomimo dojrzałego już wieku (trzeba bowiem wiedzieć, że charakter pisma, podobnie jak nasza osobowość, zmienia się wraz z wiekiem – dojrzewa, a potem się starzeje) wciąż budził podziw. Wreszcie zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno to długopis powinniśmy winić za problemy z pisaniem u większości z nas. Słyszałam o wciąż nowych tezach: że brak czasu, że nie piszemy, że nie ćwiczymy, że zła technika, że zła metodyka, że za szybko i że za późno. Czułam jednak, że problem tkwi w innym miejscu.

Postanowiłam dokładniej przyjrzeć się współcześnie nauczanym literom. Wydrukowałam oficjalny szkolny elementarz (o ile pamiętam, nie był wtedy dostępny w formie książkowej do zakupu w księgarniach) i zaczęłam przeglądać go strona po stronie. Pomijam stronę estetyczną, ilustracje, metodykę. Skoncentrowałam się na samych literach, bo na tym – zdaje się – znam. Trudno było jednak poświęcić mu więcej uwagi. Poraziła mnie ilość błędów, chaos, brak logiki w konstrukcji liter, brak harmonii i proporcji.

Na warsztaty kaligrafii, które prowadzę nieprzerwanie od 2006 roku, przyjeżdżają osoby z całej Polski i bardzo często wśród uczestników pojawiają się nauczyciele nauczania początkowego, którzy zaniepokojeni tym, jak piszą ich uczniowie, próbują zrozumieć, co oni, jako nauczyciele, robią nie tak. To często pojawiające się pytanie kursantów zainspirowało mnie do napisania programu autorskiego warsztatu, który nazwałam „Kaligrafia przedwojenna”, a jednym z jego punktów jest wykład o konstrukcji litery elementarzowej oraz zestawienie liter nauczanych w szkole przedwojennej ze współczesnymi…

Ważna informacja dotycząca oprawy książki
Po pierwszym otwarciu egzemplarza można zauważyć odsłonięty grzbiet, który czasami bywa mylnie odbierany jako oznaka rozklejenia książki. W rzeczywistości jest to zamierzony efekt zastosowania specjalnego rodzaju oprawy — tzw. broszury szwajcarskiej. Rozwiązanie to pozwala na swobodne rozkładanie książki na płasko, co znacząco zwiększa komfort korzystania z publikacji.
Jednocześnie oprawa pozostaje bardzo trwała, ponieważ blok książki został dodatkowo wzmocniony klejeniem. Odsłonięty grzbiet nie jest więc wadą, lecz cechą konstrukcyjną poprawiającą funkcjonalność i wygodę użytkowania.

SKLEP:
Elementarz
Podręcznik
Zeszyty ćwiczeń
Komplet